znaczonej z tych wszystkich fantów stanowiły. Do tych dodałabyś jeszcze dla pomnożenia liczby szęśliwych wygraną, mało kosztowne drobiazgi np. sztocce, lichtarze, zwierciadełka, nożyczki, naparztki, papier igieł, nici do szycia, czapki dla Chłopaków, lub słomiane proste kapelusze, paciorki do rożańca, obrazki Świętych, inne drobiazgi podług twej możności, gustu i liczby włościan. Na te wszystkie fanty byłyby porobione Numera i bilety do których większa jeszcze ilość białych próżnych by się dodała. Te między przodowników i przodownice, którzy Wieniec przynieśli i mają pierwsze prawo do nagrody, rozdane byłyby, następnie. Matkom — Gospodarzom i młodzieży podług ich zasług. Ta loterya najprzyjemniejszą zabawę by utworzyła. Samabyś się szczerze zadowolniła, widząc radość tych biednych ludzi, za najmniejszą wygraną. Ich śmiechy i żarty, z tych, którzy niewłaściwe fanty wyciągnęli, by cię też nieraz rozśmieszyły.
Dla uzupełnienia przyjemności dnia tego, kazałabyś rozdać gromadzie po kawałku mięsa (Jeżeli cię stać na to) chleba, sera, ogórków kwaszonych i gruszek. Te ostatnie między młodzież rozrzucane i skwapliwie zbierane, pomnażają bardzo niewinną wesołość. Piwa zaś więcej jak wódki, by wydawano, i to pod okiem którego z urzędników gospodarskich. —
Po jedzeniu muzyka i tańce kończą zwykle tę wiejską rozrywkę, przy której może byś się lepiej i taniej, ubawiła, jak na niejednym balu. A co niezaprzeczoną jest rzeczą, że goście tego rodzaju niezawodnie wdzięczniejsi i bardziej uezczęśliwieni do domów z niej wracają, jak światowi ucześnicy uczt zbytkowych, którzy najczęściej jeszcze szydzą i podrwiwają dobrodusznych gospodarzy, tyle dla nich ponoszących kosztu i mozołu! — Oprócz
sprawiania zabawy, powinnaś się starać o udzielenie twym poddanym lub kmiotkom jałmużny duchownej. To jest, w czem się tylko zdarzy dawania dobrego przykładu i nauki chrześciańskiej. Niech widzą w dziedzicach uczęszczanie na nabożeństwa i przystępowanie do Sakramentów świętych, zachowywanie postu, — święcenia Niedzieli, nigdy też żadnych sprzedaży ani wysyłek w dni świąteczne nie pozwalajcie. Przez to i oni będą skwapliwi w usłudze Bożej i sumienniejsi w dopełnieniu obowiązków. Jeżeli niezaprzeczoną jest rzeczą, że moralność na dworach monarszych zachowywana, ma dobry wpływ na wyższe towarzystwa, tem też bardziej jeszcze się ten wpływ czuć daje ze strony właściciela wsi na mieszkańcach onej, bo więcej jest między niemi styczności i przykład w oczy bardziej wpada. —
Dla księdza Proboszcza bądź zawsze z należytem uszanowaniem, — często go do stołu twego przypuszczaj, a tam niech nie ostatnie, jak się to u nas często widzieć zdarza, zajmuje miejsce; ale obok ciebie jako miły i szanowny gość w domu. Będziesz z nim rozmawiała o potrzebach twych włościan, o ich dążnościach i błędach, o ile ci te ostatnie wiedzieć należy do zapobiegania onym. Będziesz go zachęcała w udzielaniu nauki chrześciańskiej, dzieci własne na nią posyłając. Będziesz mu gorliwym pomocnikiem w czynieniu dobra, w zdobieniu kościoła w odwiedzaniu chorych i wspomaganiu prawdziwie ubogich. Wierz mi, że Duchowny tak podpierany, któremu ułatwisz dopełnienie tyle przykrych, a tak wielkich obowiązków; snadniej je wykonać będzie w stanie. Niechaj w kolatorach nie zwady i sprzeciwieństwa lub obojętność, znajdzie, lecz szczere współpracownictwo w żniwie Pana nad Panów.
Aby zjednać przywiązanie twych włościan, dobrze
zrobisz, dzieci niektórych trzymając do chrztu. Ale nie trzeba tę przysługę bez zastanowienia wyświadczać, poprzestając na uszyciu dla dziecka czapeczki i zapłacenia baby, która ie na świat odebrała! Ale uważając za obowiązek dobrowolnie wziętą nazwę matki, w potrzebie prawdziwą zastąpić, pamiętając, aby dziecię przybrane przez związek chrześciański, dostało naukę wiary i nieodzowne zaopatrzenia w potrzebach.
W Szwajcaryi, (ktorą często wspominam, bom naocznym świadkiem przez lat kilka tam była, różnych zbawiennych zwyczajów), Damy znajome sobie, w ieden dzień tygodnia, zbierają się kolejno do domu której z nich i tam wspólnie pracują nad różnemi robotami; gospodyni daje materyały służące do tych robót, przeznaczonych ubogim, i wszystko, co się w ten wieczór zrobi, zostaje do jej rozrządzenia. — Nie jestże to piękna, chwalebna i do naśladowania spółka? — Ach! bodajby wszystkie tegoczesne stowarzyszenia niemiały, jak tylko tego rodzaju cele! Na Wołyniu zdarzyło mi się widzieć u pewnej Damy powszechnie szanowanej z cnot chrześciańskich, dobroczynną przysługę dla przechodniów, na gościńcu. Kazała ona wykopać studnią przy drodze i przy niej oprócz kubła, zawiesić na łańcuszku kubek blaszany do napoju. Studnia była ocieniona drzewami, a ławka do spoczynku wędrowca wzywała. Naprzeciwko stał krzyż, u stóp którego niejedna pewnie modlitwa za powodzenie zacnej tych miejsc właścicielki do Nieba się wzniosła! —
Niepodobna mi tu wypisać wszelkich dobroczynnych pomysłów i przedsięwzięć, jakie u nas na wsiach do skutku przywieść można. Mówię u nas, gdyż właściciele polscy dóbr, — więcej jak w innych krajach, majętni ludzie, mają do tego sposobności. Najbogatszy za granicą kapi-