będzie potrzebnem, swoim potem nożykiem smaruje masło. Chleb i bulki mogą być cienko pokrajane, ale nie smarowane przez służących, co Iakże nie bardzo jest czystem. Jeżeli bulek świeżych nie masz, każ starsze na małym umyślnie do tego zrobionym roszciku przypiec na grzanki do masła i cukru, to smaczniej, jak je czerstwe jeść. Do cukru dawaj szczypce i niech każdy sobie bierze go ile chce. Nie jest to dobry zwyczaj nakładania cukru samej gospodyni, która każdej osoby smaku znać nie może. Najlepsza kawa jest na maszynie prostej, srebrnej lub blaszannej z takimże sitkiem (a nie woreczkiem, bo ten się brudzi) gotowana. Mądre, parowe, przewracane, spirytusem w około oblewane maszynki, są dobre dla jednej i to cierpliwej osoby, ale tam, gdzie wielu na kawę czeka, a gospodyni się spieszy, nie radzę, bardzo ich używać, bo kawa się zmąci, gospodyni poparzy i maszynka często rozlatuje, a śniadający czekać muszą. — Fusów nigdy nie używaj do zalewania kawy, tylko prostą wrzącą wodą; fusy są zawsze nieczyste, pełne much, a czasem kwaśne. Ieden tylko kolor mogą dać kawie, bo co do smaku, to żadnego. — Cykoryi też nie bierz, jest ona szkodliwą na zdrowie. — Do śmietanki miej małe, nizkie, ładne, kamienne, polewane lub białe, porcelanowe garnuszki, tak, aby każda osoba miała swój własny i cieszyła się kożuszkiem, który wielu u nas lubi. — Co do ciebie, spodziewam się, że tych garnuszków ani po kim, ani swego wyskrobywać nie będziesz, bo to jest bardzo brudne łakomstwo. Łatwiej i mniej kosztownie jest śmietankę w jeden tylko lać większy garnuszek, także porcelanowy, aby nie tyle mieć pracy, z gotowaniem onej w kilku. — Zbyt tłusta śmietanka jest też niezdrowa i bardzo Cięży na żołądku Kawy najlepsze gatunki są Moka i Marty-
nika, kawa z Sumatry niejest tak zieloną; ale też dobra w smaku. Z Martyniki jest drobniejsza, zielona, ale uważać trzeba, aby ta zieloność nie była udaną! a zatem szkodliwą zdrowiu, —
Przy śniadaniu możesz zaraz przysposobić kawę na poobiedzie, tej później gotować nie należy, tylko na spirytusie przygrzać. — Przegotowana smak traci. W lecie jest nader przyjemną rzeczą, mieć kawę zimną z lodu. Tu się gotuje, jak zwykle i nalewa w karafkę, dodając dużo cukru i śmietanki gotowanej, potem gdy wystygnie (bo zbyt gorąca karafkęby strzaskała) wstawia się w lód i daje na stół w małych szklaneczkach. —
Kawę też zamiast wody można wrzącą prosto zalewać śmietanką, jest to doskonały przysmak, ale niezmiernie rozpalający. —
Do śniadania angielskiego należy, jak mówiłam szynka, najczęściej surowa. Skrzywisz się może na to, lecz spróbuj, a uwierzysz, jak to jest miłem jadłem przy herbacie. — Lekarze twierdzą, że herbata sama jest niezdrową, dla tego, że zbyt trawi, i że przy innem jadle używać jej należy. Nic zdrowszego, jak szynka, cienko krajana i bez tłustości, grube kawały nie tak się prędko trawią. Przy śniadaniu daje się też jaja na mięko, najlepiej w naczyniu, zwanem kura, które ci opisałam, do nich kokoszniki i małe oddzielne łyżeczki; masło, miód, kto go lubi, i zimne mięso, w talarki krajane, z pieczonej wołowiny, baraniny lub [cielęciny, u bogatszych osób nadto dają się ciasta, kotlety, konfitury i t. p. — Gdybyś po takiem śniadaniu trochę spóżnionem dla zatrudnień rannych, mogła doczekać obiadowej godziny bez drugiego za siadu, zdrowiej i lepiej by było. Ale pomnąc, że dla domów kraju naszego piszę, dodałam drugie śniadanie, aby
nasz niepospolity appetyt zaspokoić i przynajmniej przez porządne jedzenie czegoś lekkiego, zapobiedz pokąłnemu spożywaniu różnych niezdrowych rzeczy, zapadanie do kuchni po jaki kąsek, albo do chowalni po łakocie. To przyzwyczajenie nieregularnego jadania, dla dzieci i młodych osób jest prawdziwie niegodziwem, daje im nałogi łakomstwa i nieporządku, — żołądek też, a zatem i zdrowie psuje. — Gdybyś więc nie mogła u siebie zaprowadzić zwyczaju śniadania angielskiego, a potem obiadu bez drugiego jeszcze śniadania, radziłabym ci wtedy rano tylko samą kawę lub herbatę dawać; a szynkę, jaja, rosół lub inne lekkie potrawy, jako to: kartofle, naleśniki, kluseczki. śledzie, kawiar i t. p, później, około dwunastej; tak byś zbyt nie obładowała żołądki domowników. — Są osoby, które lubią czekuladę, kakao, inne mleko lub gramatkę i polewkę z piwa. — W tem do smaku ich stosowałabyś swe rozrządzenia, zawsze tylko przestając na jednej potrawie gorącej, robiąc do niej przydatki, jak wyżej wspomniałam.
Po śniadaniu drugiem powinien obiad służących następować około iszej. Ten już radziłam, aby był porządnie i obficie im dawany. — Rosół (od którego i do waszego śniadania i do dziecinnego obiadu, odbierać powinna część kucharka}; niech ma smak dobry, — niech go kaszą zasypuje coraz inną lub zmiesza z ziemniakami albo z kluskami. — Dodać im każ mięsa z jarzyną jaką, porządnie okraszoną, a do niego ogórki, sałatę, ćwikłę, chrzan i t. p. Już mówiłam, co tu jeszcze powtarzam dla dokładności, że niedbalstwo jedynie gospodyni, — a bodaj czy nie Pani,— przymusza służących do ciągłego jadła jednych potraw, co im się i słusznie niezmiernie przykrzy. Muszę ci też przypomnieć, abyś osóbek nie pozwalała,
ani roznoszeń żadnych po pokojach; niech będzie stół dla ludzi jeden porządnie nakryty, niech czysto i bez przerywania im w tej czynności, jedzą sobie i śniadanie i obiad i wieczerzą. Dasz im piwa, ile będziesz sądziła potrzebnem. W domach mniejszych, gdzie państwo o południu i mniej wytwornie jadają, służący dostawać powinni, resztę z ich stołu, ale nie wprost, jak się to u nas dzieje jeść skrzepłe i niedojedzone potrawy, lecz te odnoszone niech będą do kucharki, która je odświeżyć, przysmażyć odgrzać, albo do nich dodać, czego braknie musi, i dopiero wydać na nowo na stół służących. W takich razach jednak służący nie mają dostawać pieczystego, które z stołu schodzące się chowa, czy na potrawę, czy na zimno, dla Państwa. —
Opis obiadu dziecinnego daję w artykule, tyczącym się ich chódowania, tu tylko przypomnę zawsze tak zalecany porządek i wstrzemięźliwość. — Gdy dzwon da znak do waszego obiadu, i gdy się wszyscy zbierać zaczną do bawialni, ty poprzednio dasz chwil kilka urządzeniu stołu, osobliwie, jeżeli masz gości, rozpowiedz służącemu, jak ma służyć, komu dawać, jakie wina nalewać, abyś już w ciągu obiadu nie wydawała rozkazów i nietrapiła się niezgrabną usługą lub niedomyślnością jego. Przyznam ci się, że nic przykrzejszem nie może być dla dobromyślnego, a śmieszniejszem dla złośliwego gościa, jak męczarnie, które niektóre gospodynie cierpią podczas stołu, gdy wszystko po ich nie idzie myśli, i gdy głuchy na ich szepty sługa, lub ślepy na skinienia i gromiące mruganie, pomija osoby, mięsza się i całkiem głowę traci. Tak tragiczno-komicznej scenie, kilka słów poprzednio wyrzeczonych i ułatwiających zapobieży. — Muszę ci też tę uczynić uwagę, że nic się bardziej trawieniu nie sprzeciwia