Jedząc o drugiej, już niema dość czasu, osobliwie podczas krótszych dni, — aby po obiedzie rozpocząć nowe zatrudnienia, i tego też nikt u nas nie czyni; azatem paro tylko godzin, każdego dnia cokolwiek umysłowo pracować można, a resztę chwil próżniactwu musi się poświęcać. Jedząc więcej, dłużej i bardziej rozpalające potrawy, koniecznie trzeba obiadować później, aby dać sobie czas strawienia pokarmu, bez straty czasu, tyle drogiego dla czynnego człowieka. Lekkie drugie śniadanie nie obciąży żołądka i głowy, a dozwoli oczekiwania obiadu bez zbytecznego głodu. —
My szczególniej lubiący dobrze jeść i skłonność mający z klimatu naszego do hemeroidalnych słabości, nigdy ze skutkiem pewnym umysłowemi pracami zajmować się niebędziemy mogli, póki: albo chcąc w środku dnia obiadować, skromnie jeść niebędziemy, jak Niemcy, — albo godziny obiadowej nie spóźniemy, jak Anglicy. Ci ostatni równie dobrze jeść, a lepiej jeszcze pić lubiący, jak my, do nocy obiad odkładają; — a przeto też mogą wydołać ogromnym pracom umysłowym w wszelkich zawodach. — Co zaś do odwiedzin sąsiedzkich, którym by tu naznaczony podział dnia mógł być na przeszkodzie, poniżej znajdsziesz radę, a razem odpowiedź na tę uwagę; — a do trafunkowych wizyt, które są rzadkim wyjątkiem, stosować ci się niepodobna.
Radziłabym, aby w domach większych i bogatszych, gdzie Zasiady się poźniej odprawiają, służący jadali wczesnej od państwa. Niełsuszną bowiem jest rzeczą, aby oni, którzy raniej wstają i więcej są zajęci, dłużej na czczo od was ustawali, lub czekali o głodzie nasycenia waszego. — Każ im więc dawać ranne śniadanie bardzo rychło, a obiad o samem południu, zaraz po wa-
chyba przy wielkim ruchu ciała, a u nas mało kto go ma, szczególniej w wieczornych godzinach.
Chciałabym, abyś dla nikogo nie zmieniała godzin Zasiadów, chyba w ważnych zdarzeniach. Ta rada znów niegrzeczna, ale tu właśnie porządku się trzymać, jest koniecznością. Nie zdaje mi się, aby nawet było dobrym zwyczajem; paść każdego przybyłego gościa, skoro i o której bądź godzinie się pokaże, jakby się domyślano, że on zgłodniały dla jedzenia tylko w twe wstępuje progi. Z tej elastycznej uprzejmości wypada, że albo on sam tylko je i pije, albo że wszyscy przez grzeczność dostają niestrawności, w czem zapewne jest nadużycie. —
Niech godziny Zasiadów duży dzwon ogłasza. Ten przy kuchni lub przy głównych drzwiach Domu zawieszonym być winien. Wyznacz, kto ma dzwonić i niepozwalaj, aby jeden drugiego w tem wyręczał. Dobrze byłoby, aby zegar ścienny, czy w kuchni, czy u gospodyni się znajdował, bijący i uregulowany, aby służący wiedzieli, kiedy czas na obiad itp.
Na naznaczoną godzinę czwartą lub piątą do obiadu, wiem że niejeden się skrzywi. Lecz zastanów się, proszę, nad spososobem do życia, który ogólnie jest u nas we zwyczaju, a przyznasz, że nic nie jest bardziej utrudniającem w dopełnieniu czynnie obowiązków bez uszczerbku zdrowia, jak to obiadowanie między drugą a trzecią. Już lepiej w małych gospodarstwach, jak mówiłam, gdzie państwo bardzo rano wstają, siadać w samo południe do stołu,. — na szczupłem jadłe przestawając, potem z godzinę odpocząwszy, znowu zajmować się czy ręczną czy nawet umysłową pracą, — i wtenczas czy już wieczerzą czy obfity podwieczorek, mieć wcześniej. — W większych zaś Domach podług przepisu mego dzień urządzać wypada. —
Jedząc o drugiej, już niema dość czasu, osobliwie podczas krótszych dni, — aby po obiedzie rozpocząć nowe zatrudnienia, i tego też nikt u nas nie czyni; azatem paro tylko godzin, każdego dnia cokolwiek umysłowo pracować można, a resztę chwil próżniactwu musi się poświęcać. Jedząc więcej, dłużej i bardziej rozpalające potrawy, koniecznie trzeba obiadować później, aby dać sobie czas strawienia pokarmu, bez straty czasu, tyle drogiego dla czynnego człowieka. Lekkie drugie śniadanie nie obciąży żołądka i głowy, a dozwoli oczekiwania obiadu bez zbytecznego głodu. —
My szczególniej lubiący dobrze jeść i skłonność mający z klimatu naszego do hemeroidalnych słabości, nigdy ze skutkiem pewnym umysłowemi pracami zajmować się niebędziemy mogli, póki: albo chcąc w środku dnia obiadować, skromnie jeść niebędziemy, jak Niemcy, — albo godziny obiadowej nie spóźniemy, jak Anglicy. Ci ostatni równie dobrze jeść, a lepiej jeszcze pić lubiący, jak my, do nocy obiad odkładają; — a przeto też mogą wydołać ogromnym pracom umysłowym w wszelkich zawodach. — Co zaś do odwiedzin sąsiedzkich, którym by tu naznaczony podział dnia mógł być na przeszkodzie, poniżej znajdsziesz radę, a razem odpowiedź na tę uwagę; — a do trafunkowych wizyt, które są rzadkim wyjątkiem, stosować ci się niepodobna.
Radziłabym, aby w domach większych i bogatszych, gdzie Zasiady się później odprawiają, służący jadali wczesniej od państwa. Niesłuszną bowiem jest rzeczą, aby oni, którzy raniej wstają i więcej są zajęci, dłużej na czczo od was ustawali, lub czekali o głodzie nasycenia waszego. — Każ im więc dawać ranne śniadanie bardzo rychło, a obiad o samem południu, zaraz po wa-
szem drugiem śniadaniu. Służącym płci żeńskiej przynajmniej radziłabym ci dawać kawę. — Funt dla każdej miesięcznie i dwa funty cukru, są ilością, która się zwykle daje. — To śniadanie będzie im nierównie przyjemniejsze, jak wieczne kluski i kasze. — Jest tez do kawy jakiś urok wyższości przywiązany, który je bardzo zobowięzuje, a co do kosztu mniej wynosi, jak inne jadło. Każ w ogólności dobrze karmić służących, choć bez zbytku, ale czysto i smacznie. — Tę trochę okrasy im daruj, powetujesz chętniejszą usługę. Nie dziw, że ludzie zmysłowi, grubego wychowania i w ciągłym ruchu, dbają o lepsze jadło i potrzebują zaspokojenia apetytu. — Wszak i osobom lepiej ukształconym, nie jest obojętnem zjeść dobrze, albo źle. Wierz mi, że do dobrej sławy dworu, nie mało się przykłada, kiedy ludzie wiedzą, że tam jest wikt, — jak oni mówią, — porządny. Do Dworów ze skąpstwa znanych, żaden dobry służący nie pójdzie. —
Gdy rano wstaniesz, przebiegnij myślą wszystkie czynności w domu tym przypadające i rozłóż sobie czas. Następnie ieżeli wstajesz rychło, — co też wszystkim gospodyniom zalecam, przejdź się po gospodarstwie, zajrzyj do ogrodu, do kuchni i t. p. przed śniadaniem; wszędzie odżywiając ducha i jakby naciągając sprężyny", które ruchowi domowemu przewodniczą. — Zastanów się potem, co komu będzie przez dzień potrzebnem i wydaj wszystko tak do kuchni, jak i inne przedmioty, świece, mydło, bieliznę i t. p. co tylko, kto od ciebie wybiera. Urządź się tak, abyś resztę dnia dla siebie miała, aby ci nikt natrętnym głosem do ucha nie szeptał, że tego a tego kucharka praczka, gospodyni, potrzebuje, albo przerywał ci w rozpoczętej pracy. Jest to zwyczaj bardzo brzydki; a czasem przy gościach ambarasujący. — Widziałam nieraz młode