Dwór wiejski. [T. 1] : dzieło poświęcone gospodyniom polskim, przydatne i osobom w miescie mieszkającym przerobione z fr. pani Aglae Adanson z wielu dodatkami i zupełnem zastósowaniem do naszych obyczajów i potrzeb - Nakwaska Karolina, str. 43

Sponsorzy:





co dwa tygodnie, jest bardzo dostatecznie prać bieliznę. — We Francyi j Szwajcaryi tylko raz do roku po dużych domach piorą, — najwięcej dwa. — Ale to mojem zdaniem niejest dobry zwyczaj. — W artykułach o bieliźnie i praniu, w szczegółach o tem mówić będę. —
Wracając do Praczki, radabym, aby ci razem była Gospodynią; — to jest: co do spiżarni, a nie co do kuchni. — Ona może wydawać i pamiętać o mące i kaszy, — piec chleb, — mieć nadzór nad drobiem i krowami, — mlekiem się zajmować. — Gdybyś do tego kucharkę użyć chciała, Praczka mogłaby wtedy, kiedy niema prania, naprawiać bieliznę. — Ale że Praczki są zwykle z rodzaju mniej wyuczonych służących, zdaje mi się, że mając kobietę silną, skrzętną, porządną, lepiejby ją do gospodarskich prac użyć, jak do ręcznych robót. —
Wszystko to, co mówię o Służących, podług miejscowości, równie jak i doboru osób musi się zmieniać. — Jednak zawsze sądzę, iż liczba ich ogólna wyżej wymieniona jest dostateczną, — i że więcej ich w miernym trzymać Dworze, byłoby zbytkiem. — Przyuczmy się raz przecież na wsiach do różnicy majątków i powołania! — U nas z małemi wyjątkami wszyscy na jednę stopę by źyć chcieli, — ztąd zguba tylu rodzin i prawdziwa niedorzeczność. — Mieć kilkunastu służących w domku o czterech pokojach, a czasem kilkadziesiąt Chłopianek i Kozaków! — Jakiż skutek? — Wieczny nieporządek, jeden drugiemu zawadza!... Ekwipaż wspaniały, — złocone szory, — przy nędznych budynkach! — Strój suty i bogaty, — koło brudnych i licho utrzymanych dzieci: — wszystko to w oczach rozsądnych ludzi źle patrzy, oburzającą niezgodność tworząc.
Już tylko o Mąmce mam mówić: tej czasowe by-
 
wają obowiązki. — W rozdziale o dzieciach będzie o nich.— Teraz z innego stanowiska rzecz biorąc, radzić ci będę: abyś się starała Mamkę przybrać, że tak rzekę, do twej rodziny. — Nie uwierzysz, jak z nich dobre się tworzę służące. — Przebywszy przez parę lat u ciebie, nauczy się, przypatrując Pokojowej, tego, co tamta umie.— Albo jeżeli ma do tego ochotę, może wyjść na kucharkę, — praczkę lub gospodynią. — Mamki nietylko do dzieci przez siebie karmione się przywięzują, ale i do innych, — i do ciebie — i do twej rodziny. — Gdybyś dosyć rozsądną była, mogłabyś ją do młodych dzieci użyć za Bonę. — Nieodrzucaj tej rady, — doświadczenie mię nauczyło, że jest nietylko do użycia, ale i dobra. —
Tak o Ogrodniku, jak już o Ogrodach ogólnie tylko wspomnę; gdyż jak mówiłam, inne dzieło zupełnie przedmiotowi temu poświęciłby wypadało. — Ogrodnika, staraj się mieć pracowitego raczej, jak uczonego i w wielkich tonach. — Osobliwie jeżeli miernego majątku posiadaczką będąc, chcesz się sama upiększeniem twej siedziby zajmować, a wiele kosztów i zachodu przykładać do tego nie jesteś w stanie. U nas prawie wszędzie Ogrodnicy nie są zupełnie dobrzy, to jest: nieodpowiadają bynajmniej powołaniu swemu. — Z samej natury rzeczy, Ogrodnik powinien być najpracowitszym i najczynniejszym z ludzi twoich, — u nas zupełnie przeciwnie się rzecz dzieje, po największej części. — U nas ogrodnik jest niby Pan nad robotnikami, okrutne często panowanie rozciągający. — On tylko nakazuje robotę, — gdzie niegdzie zaglądając, aby wykonaną była. — Sam zaś do niczego ręki nieprzyłoży, jeżeli zaś pracuje, to w własnym ogrodzie, lub dla pomnożenia swych korzyści, tam gdzie mu je państwo do-
zwalają, nawet często i bez pozwolenia. — Nie takiego szukać ci radzę. — Staraj się przeciwnie jak wyżej mówiłam, dostać człowieka, nie lękającego się ruszyć rydlem i polewaczką, — czujnego, pilnego, trzeźwego, zgadzającego się z wolą twoją i rozkazami, bez zarozumiałości, nie marnującego robocizny, — nie kłócącego się z urzędnikami dozor mającymi nad gospodarstwem. — Gdybyś mogła dostać bezżennego ogrodnika, oszczędniejby to było, — bobyś go na służących dworskich stole trzymać mogła, a mnóstwo warzywa owoców, wszelkie obierzyny, liście, nieszłyby na bok dla rodziny i bydła jego. — Jednak człowiek stateczny, a żonaty, większe przedstawia rękojmie. — Mając takowego, mogłabyś oprócz wyznaczonej ordynaryi w ziarnie, dać mu udział w dochodach z wszystkich płodów ogrodowych, dla zachęty pilnowania onych; ale bym ci nie radziła grunt mu osobny udzielać; bo jak mówię, wiecejby tam jak u ciebie przesiadywał. — Nie ma jednak Ogrodnika, któremuby można zupełnie i bezpośrednio rządy ogrodu oddać. — Tyś sama nigdy się w tym względzie nie powinna opuszczać, ale ciągle mając dozorcze oko nad pracami ogrodu, — ( za pomocą dzieła ogrodowego, jeżeli dostatecznej nauki i doświadczenia w tym względzie nie masz) naznaczać roboty, — pamiętać na czas, przypilnować nawet najemników, kiedy ich mieć będziesz. — Gdybyś zaś ciągle na wsi nie siedziała i niemogła jak tu radzę czynnie zajmować się ogrodem, lepiej, abyś go wcale nie miała, lub tylko taki, aby się obejść mogł bez pilniejszego twego baczenia, — bo siać i sadzić na to, aby wszystko zmarniało, — mnóstwo dni pańszczyznianych lub najemnych trwonić bezużytecznie, — zbierać nader wielką ilość warzywa, które się potem popsuje i wygnije; to zły rząd i koszt zupełnie w błoto rzucony.
— Radabym, abyś kiedykolwiek widziała pracowitość ogrodników za granicą! — wtedybyś się dopiero dostatecznie przekonała; co jeden skrzętny i roboczy człowiek może wydołać w tym zawodzie, — wtedybyś ujrzała z boleścią, jak są u nas próżne i zbytkowe nakłady! Zbieranie tylolicznych bab do pielenia, najmowanie robotników, — lub mitrężenie pańszczyzny tam, gdzieby troje ludzi wszystkiemu radę dało! — Tak, troje ludzi. — W jednym bowiem z najozdobniejszych i największych Szwajcarskich ogrodów, gdzie są: szklarnie — Oranżerye — trebhaus — sad — jak najpiękniej utrzymane trawniki i ścieżki. — Gdzie za warzywo i owoce więcej zbierają pieniędzy, jak u nas z dzierżawy niejednej małej wioski, — — tam jest tylko jeden Ogrodnik — żona jego i ogrodniczek, do wykonania wszystkich prac, bez donajmywania innych robotników. — Może to niejednego zadziwi, ale jest to zupełnie prawdziwą rzeczą; klucz do tej zagadki tylko jest w tem, że ów Ogrodnik wstaje ze świtem i pracuje do nocy, zwija się jak wąż, nigdy chwili jednej niebędąc bez zatrudnienia, — sam ciągle z rydlem w ręku, ochoczo, hyżo i zgrabnie do każdej przykłada się czynności. — Prawda, że dobrze płatny! — ale obliczywszy wartość pracy robotników, — wasze ordynarye, dodatki, na pół dawane korzyści, do których ludzie wasi drugie tyle sobie dokładać pozwalają, znajdzie się, iż tamten Ogrodnik w porównaniu; oczywiście daleko mniej od waszych kosztuje, kiedy sam ogród mniej wymaga wydatku, a więcej korzyści przynosi.
Od twego sposobu wychodzenia ze służącemi, zależeć będzie ich względem ciebie postępowanie. — Trzeba, abyś się starała pozyskać nad nimi władzę, można powiedzieć czarodziejską, która u nas kobiet moc zastępuje, a która