Dwór wiejski. [T. 1] : dzieło poświęcone gospodyniom polskim, przydatne i osobom w miescie mieszkającym przerobione z fr. pani Aglae Adanson z wielu dodatkami i zupełnem zastósowaniem do naszych obyczajów i potrzeb - Nakwaska Karolina, str. 42

Sponsorzy:





była, — albo sama swym majątkiem rządzącą panną. — musisz i tym szczegółem się zająć. — Opisałam ci już, mówiąc o stajni i wozowni, główne zatrudnienia woźnicy. — Przechodź się często to po stajni, to do wozowni zajrzyj? aby nigdzie nic zaniedbanem nie było. — Woźnica oprócz zatrudnień w chwilach wolnych może pomagać maglować bieliznę, — wywozić gnoje, zwier i darninę do ogrodu dostawiać. — Może też i dziedziniec gracować i grabić. — Niech tylko będzie trzeźwy, spokojny, pracowity i ochoczy, a w potrzebie znajdzie czas na wszystko. — Daj mu kitel do pracy, spencer i fartuch, a czyste suknie do wyjazdu powozem. —
Pragnęłabym mocno, abyś się przyzwyczaiła bardzo, być punktualną co do godzin naznaczonych służącym, — czy to na przejażdżkę w sąsiedztwo, czy do wyjazdu w dalszą drogę z domu. — Jeżeli chcesz, aby twój woźnica był akuratnym, bądźże i ty nią. Jeżeli po założeniu koni do powozu musi parę godzin, a czasem i więcej spędzić, czy na upale, czy na mrozie, pewnie na przyszłość o godzinę opóźni czas mu naznaczony. — To jest bardzo źle, — może się trafić nader nagłego wyjechania potrzeba. — Może ktoś być niebezpiecznie chorym, — a ludzie spuszczając się na twe zwłoki, nie stawią się z należną szybkością, na twe rozkazy. — Nie jedna osoba przez to życie utraciła! — Z resztą jest to marnowanie czasu ludziom, — przyzwyczajenie ich do lenistwa, bezczynności i pokusy dane do złego, do napicia, do przeklinania. Wszystko to z czyjej winy pochodzi, na tego sumienie spada! Osoby nad drugiemi przełożone niepowinny nigdy, przepominać tego i cudzych grzechów do swoich przydawać. Konie też niemało się psują, stojąc długo, osobliwie na bruku. Słońce gwałtowne szkodzi ró-
wnież im, jak ostre zimno. Czasem nastawszy się długo rozbiegują się, a tak przypadki nieraz bywają ze złego przyzwyczajenia i winy panów.
Wpraw się więc tak, abyś akuratnie czas naznaczyła do wyjazdu. Sama najściślej pilnuj się godziny, a wtedy nalegaj, aby i ludzie byli na czas gotowi. U nas w wielu domach jest zwyczaj przy wyjeździe w dalszą podróż mówić służącym, ie się dom opuści w ten a ten dzień, mając zamiar skryty później to uczynić. To jest zła rachuba. Słudzy raz się przekonawszy, że państwo zwlekają zwykle wyjazdy, nigdy się do nich zupełnie nieprzysposobią i wszystko na ostatnią odkładają chwilę. Lepiej jest wyrzec dzień, w który się pewno wyjedzie (chyba gdyby jaka nagła i ważna nastąpiła zmiana) i już się święcie tego trzymać. Wtedy się i służący przyzwyczają do regularności
Szczególniej staraj się, aby woźnica był człowiekiem trzeźwym. Wszakże życie, zdrowie wasze i dzieci w ręku pijaka ciągle są narażone.
Stróż owa Oś, na której się cały ruch dworu obraca, niech, jak mówiłam już, niebędzie u ciebie smoluchem. — Zrób raczej z niego pachołka na wzór niemieckich Hausknechtów. — Ci to samo robią, co nasi stróże, a przecież do ludzi są podobni...
Staraj się, aby ile mośności twe piece z pokojów otwór miały. Te Gruby, jak je nazywają na Rusi, są powodem, że stróż tak okropnie jest brudnym. Jeżeli w okolicach mieszkasz, zupełnie lasu pozbawionych i słomą palić musisz, mogłabyś urządzić kazać (jak to już jest w niektórych domach na Podolu) kaloryfery, które jedno tylko mają ognisko podziemne, ciepło zaś rurami po domu się rozchodzi. Stosując jednak moje rady do większej części domu sądzę, iż drzewem u ciebie palą i jeszcze raz
ponawiam radę, abyś się o to pilnie starała, aby drzewo u ciebie naprzód było zwiezione, porznięte i porąbane. Niech będzie pod kluczem, bo nic bardziej od niego przy gospodarstwie nie wychodzi, a to bardzo znaczny rocznie stanowi wydatek. — Stróż rano powinien piece ponapalać, wieczór drzewo po skrzyniach nanosiwszy. — Potem czyścić wszelkie miejsca zewnętrzne domu, dziedziniec, kómórki, wychodki. — W pewne dni trzeba, aby zamiatał strych i inne koło dworu miejsca. Nie rąbiąc codziennie drzewa, nie paląc w lecie w piecach, nie będąc w kuchni użyty, bo sądzę, iż kucharka z kuchenną posługaczką wszystkiemu radę dadzą, będzie mógł pracować w ogrodzie, polewać kwiaty, gracować ścieżki. — Niech nad nim będzie dozór, a zobaczysz, że ci wiele może być użyteczny. Stróż pomocą być może i w stajni i w ogrodzie, zastąpić tych niepotrzebnych najczęściej forysiów ogrodowczyków i różnych tego rodzaju próżniaków. — I on powinien mieć łóżko i miejsce do przespania się, — nie chodzić wiecznie boso, obszarpany, i w takim stanie obrzydliwym, obmywać twe talerze! Niech ma przynajmniej spencer, spodnie i boty, — nadto czysty zawsze fartuch. Wierzaj mi, iż człowiek około siebie brudny, nieschlujny, — nigdy nigdzie czystości lubić nie będzie. — Mając stróża i dziewkę nieporządnych, nigdy z gruntu domu i podwórza czystych mieć nie będziesz. — Miej więc na nich w tym względzie baczenie, jeżeli chcesz zawsze czystości użyć w twym dworze. —
Bony zatrudnienia ci skreślę, obszernie mówiąc o chodowaniu dzieci. — Tu tylko powiem, że ona powinna być u ciebie primadonną. — Staraj się o kobietę porządną nie zbyt młodą, — dobrze kiedy jest wdową, matką dzieciom, — bo się bardziej do twoich przywiąże.
Miej do niej zaufanie i względy. — Ale ją do twego stołu ani towarzystwa nie przypuszczaj, jadając z dziećmi nie będzie miała ubliżenia, ani krzywdy, a nie zepsujesz jej zbytnią poufałością. — Niech ona ci pomaga w domowych pracach, w smażeniu konfitur, w rozdawaniu lekarstw. Dobrze, że się do tego wprawi i będzie cię zastąpić mogła w słabości. Nigdy na Bonę nie mów nic przed dziećmi. Jeżeliś z niej nie zadowolniona, to ją odpraw; ale nie utyskuj, nie żal się na nią. Dzieci zaraz poznają twe nieukontentowanie, staną się krnąbrne i nieposłuszne, a ten nałóg raz wzięty i pod drugie rządy przechodzi.
Niemowie tu o Na uczy cielce, którą mieć będziesz, mając doroślejsze dzieci, — bo ta nie jak osoba podwładna powinna być uważaną; nadto nie daię tu książki z przepisami wychowania, lecz tylko rady stosujące się do domowych zatrudnień. — Trzebaby w razie pierwszym zupełnie innego dzieła, któreby obręb mej pracy przechodziło. —
Bona u ciebie próżnować też niepowinna. — Po wstaniu dzieci, zaraz zrana ma je pomyć, poczesać, poubierać porządnie, choć w ranne sukienki. — Ma się zająć ich śniadaniem. — Przyprowadzi je do ciebie, — potem wyjdzie z niemi do ogrodu, jeżeli czas po temu. — Będzie o nich miała ciągle staranie, nieodstąpi ich przy kąpieli, — albo Bróń Boże w słabości. — Znowu je przed obiadem drugi raz ubierze, a w chwilach wolnych, albo dla nich sukienki szyć, albo naprawiać bieliznę, albo pończochy robić ma. — Jużem mówiła, że po Zasiadach wstawiać winna, co zejdzie do Chowalni. —
Będzie to twój domowy Adjutant, płac ją dobrze, a jeszcze lepiej traktuj. — Tego rodzaju osoby są często czulsze na dobre wychodzenie, jak na pieniądze.
Praczka naturalnie praniem się zatrudnia; sądzę że