kup sobie ogrodniczą książkę, a od roku do roku własnem zbogacona doświadczeniem, coraz do większej posuwaj doskonałości warzywa, drzewa i rośliny. —
Aby ci ogrodnik z serca doglądał i tarał się o twe dobro, trzeba, aby w tem miał i własny interes. Przypuść go więc do pewnej korzyści z całej sprzedaży z ogrodu, co zowią w niektórych stronach, tantiemą. Lepiej mu to jawnie dozwolić, jak gdyby kryjomo, jak to nie w jednej się dzieje włości, wykradał, co masz najlepszego, dla sąsiadów. —
W ogrodzie kuchennym czyli warzywnym: uważaj aby siano i sadzono, mianowicie to, co lubisz i czego więcej w domu potrzeba. U nas częstokroć widzieć można szeregi sałaty przerosłej, któreby chyba całe półki wyjadać zdołały, massy wybujałego spinaku, którego mało kto lubi, — dyń mnóstwo, któremi sam tylko ogrodnik się cieszy, — zagony buraków nie ćwikłowych, a zatem nie do użycia, — i kwatery maku lub tureckiego prosa, z których żadnej niemasz korzyści. A to wszystko kosztuje! Na te bezużyteczne przedmioty ileż zmarnowano często pańszczyzny lub ileż najęto bab bez potrzeby! Idąc za moją radą bardzo mało pozwalaj siać jarzyn, których mało wychodzi, a z których ogrodnik ma tylko nieprawą wygodę.
Miej pietruszki, — marchwi, — groszku co dwa tygodnie sadzonego, — fasoli, — ćwikły, — kapust różnych, — cebuli osobliwie, bo ta i do kuchni potrzebna, i jedna, która drogo się sprzedaje, — szparagów, — ogórków, — selerów nie wiele, — tyleż i porów, — trochę. a często sianych rzadkwi i rzerzuchy, — kalarepy na domową potrzebę, — kalafiorów pięknych ile możności, kukurudzy i bobu, gdzie po katach, jeżeli je lubisz, — nakoniec rożnych innych warzyw, podług twego smaku i po-
trzeby. Wszystko to posiadaj w najlepszych gatunkach, a w ilości stosownej: do liczby osób twój dwór stanowiących i do łatwości chodowania. Obaczysz, ie odrzucając, co niepotrzebne, cieszyć się możesz wyborem jarzyn, co bardzo jest przyjemnem dla dobrej gospodyni; — bez zachmurzenia męża, który przekłada i słusznie staranie koło pszenicy nad pielenie w ogrodzie, i bez kłotni z ekonomem, który rąk do niego odmawia. —
U nas też mnóstwa jarzyn zdatnych na stół nieznają dotąd. — Biorąc więc ogrodnicze dzieło, wyszukaj, coby ci przydać się mogło, i staraj się mieć jak najwięcej gatunków odmiennych warzywa. W tem jest prawdziwy przepych kucharki, aby zmieniać można. Ale nie miej każdego gatunku nad miarę, i nie siej, jeżeli zebrać będzie niepodobnem. —
Obok ogrodu kuchennego radzę ci też dać miejsce roślinom aptecznym. Te są bardzo korzystne, nietylko w domu, ale i na sprzedaż. — Znałam na Wołyniu jednę nader zacną gospodynią, która całoroczną kawę i cukier kupowała pieniędzmi zebranemi za apteczne zioła! — Otaczając zagony lawendą, szałwiją i barwinkiem, nie ujmiesz gruntu, — a w miejscach wolnych każ siać rumianek włoski, bazylikum, pimpernellę, estragon, melilot i t. p. — Bez miej po klombach, — a kwiat na lipach, każ zbierać, kiedy kwitnie.
Co do dzikich przechadzek i angielskich klombów, gdy te są fantazyjną rzeczą, tem więcej stósować się tu trzeba do miejscowości, rodzaju położenia, smaku i majątku twego, kilka ci tu dam ogólnych prawideł. Dzikich przechadzek nie należy mieć w miejscach niskich, a zatem z przyrodzenia mokrych, gdyż cień drzew jeszcze bardziej dodaje wilgoci, zamiast więc przy-
jemnego spaceru, rzadko kiedy i z narażeniem się tylko na katar, mogłabyś się tam przechadzać, coby było skrzywieniem celu, jakibyś sobie zakładała. Scieżki powinny bydź między drzewami mocno ubite, środkiem wyższe, tak aby bokami ścieki miały, piaskiem lub zwirem wysypane, gdzie można kamieniami od trawników obsadzane, starannie gracowane i tak prowadzone, aby się zdawało, że każda z potrzeby tam się znajduje i gdzieś doprowadza. Ogród bowiem dziki jest tylko naśladowaniem natury, — a w naturalnych drogach i ścieżkach jest zawsze cel, do którego się dąży. Jeżeli np. zaokrąglasz drogę, to do tego bydź powinna jakaś przyczyna pozorna, stojące drzewo lub krzewy, około których kreci się ścieżka. W zasadzeniu klombów tóż uważaj nietylko na teraźniejszy kształt drzew i roślin, ale jakie będą poźniej. Na środek dając najwięcej rosnące, a brzegami coraz niższe, kończąc na kwiatach trwałych, z obwodami rocznych jednostajnego rodzaju. Te opaski śliczny widok sprawiają. Jeżeli zaś gdzie zechcesz mieć różnobarwne girlandy, to na wiosnę wybierzesz nasiona rozmaitych rocznych jednej wielkości i w jednej porze kwitnących kwiatów, a mieszając je razem siać będziesz jednym rzędem. W wyborze zaś krzewów i kwiatów, staraj się o największy dobor rozmaitości ładnych gatunków. —
Chodząc po ogrodzie przyzwyczaj się, nigdy nie minąć złego ziela, bez wydobycia go z ziemi, dla tego maleńki szpadelek czy rydelek w ręku ciągle mieć powinnaś i nim wykorzeniać te zielska. To nawyknienie es bardzo potrzebnem gospodyni, takim sposobem od razu złemu dając radę radę mniej pielenie uciężliwem się stanie. — Bardzoby pożądaną było rzeczą, aby ogrodnik też nabrał Przyzwyczajenia wykorzenienia niepotrzebnych roślin. Nie
dając im nigdy przyjść do wzrostu i rozsiania, coraz bardziej się ogród wyczyści i mniej zarastać będzie. — Klomby na wiosnę muszą być przekopywane, jeżeli nie chcesz zadawać sobie tej pracy, raczej pożegnasz się z angielszczyzną, nic szkaradniejszego, jak widok zdziczałych zaniedbanych krzewów. — Jnż wtedy lepiej w prawdziwym dzikim mieszkać lesie, gdzie przynajmniej drzewa są piękniejsze. W lecie każdy klomb powinien bydź wypielony i czysto utrzymywany. —
Pamiętaj, aby ogrodnik zbierał nasiona z wszystkich kwiatów i oddawał tobie z napisem, aby żaden piękny gatunek nie zaginął. —
Pamiętaj także, aby krzewy zagraniczne z południowych krajów przed zimą wcześnie i starannie owijane były. Bardzo do tego są dobre szparagowe wyrosłe łodygi, zamiast słomy, która się łatwo kruszy. —
O pomaranczarniach słowo tylko tu umieszczę: Nie małą jest przyjemnością, mieć na wsi dobór roślin z południowych stref i bawić oko porą zimową widokiem zieloności i kwiatów wtedy, kiedy całe przyrodzenie żałobą okryte, smutne obrazy przedstawia. — Komu więc majątek i lasy z łatwością dozwalają tego wydatku, niech go sobie nie odmawia. — Co do sposobu zakładania tych pomarańczami, nie zdarzyło mi się nigdzie (oprócz w zbytkowej w Mazowszu Arkadyi) widzieć u nas ładniej ułożonej jak w dworze jednym w Galicyi, w Złoczowskiem. Była to duża sala na południe wystawiona z ogromnemi weneckiemi oknami, filarami tylko przegrodzonemi, dobrze ogrzana, ale nie kanałami, tylko kaloryferami, z porządną posadzką. W tej w około i na środku stały stoły ogrodnicze mahoniowe (jardinieres) na których w piramidy poustawiane kwiat}', ziemia u nich mchem ukryta. —