to nie idzie. W tamtych krajach szanowanie prawa własności do najwyższego posunięte stopnia, (czy to w skutku surowości praw, czy w skutku wygórowanej między ludem oświaty, religijności i moralności: sprawia, iż dosyć jest przy wchodzie napisać, iż tędy przechód zabroniony,. — aby nikt obcy nie przekraczał wchodu do siedziby. U nas trzymając nadto takie mnóstwo drobiu, koni, psów, świń, musimy, jak ów Robinson Kruzoe, bronić się także przeciwko ich żarłocznym napaściom. —
Mur do grodzenia jest smutny, jednak radzę ci go mieć w bliskości szklarni i oranżeryi, jeżeli je posiadasz. Pod murem najlepiej się utrzymuję delikatne owoce, jako to: wina, morele, brzoskwinie. Taki mur na południe wystawiony, z kratkę drewnianą, czarno malowaną, na który będą rozciągnione gałęzie zwyż wymienionych drzew, dozwoli ci się cieszyć, obfitym owocem. —
Sztachety mocne, czarno malowane z fundamentem murowanym i słupami takiemiż najlepiej się wydają. Ale są kosztowne, i nie każdej zagrodzie z tego powodu przystępne. Możebyś takie mogła pomału przysposobiać kazać wybierając prościejsze kształty, a nie wytworne, lecz długo trwałe. Pilnować tez nie omieszkuj. aby ich niepsuto, jeżeli co się złamie lub zgnije, zaraz nowem zastąp, mając zawsze w zapasie łaty gotowe. Pilnować trzeba, aby sztachety te przy zakładaniu ich były tak kantami stawiane, żeby deszcz ich nie psuł, tylko spadał z nich na ziemię.
Parkan mocny obsadzony wijącemi roślinami, jako to: licium lub chmielem, (ostatni lepszy od pierwszego, bo i do użytku służy) — albo pożyczkami i agrestem, też jest dobrem opasaniem. O płotach plecionych wcale niemowię, gdyż sądzę, że te zupełnie tylko chatom włościańskim przystoją. Dom wiejski, cośkolwiek porządny, powinien mieć
lepszą zagrodę. Z resztą licząc, jak częste płotów plecionych naprawy, jak je ludzie rozbierają, na pół je psują, jak przez to mało od szkód ochraniają, — przyznasz, że warto trochę więcej odłożyć, aby swe mieszkanie zabezpieczyć i przyozdobić.
Rów Ah ha zwany, obsadzony żywym plotera, zda się tam, gdzie widok otworzyć należy. Taki więc ci radzę dać w miejscu, zkąd widać, czy kościół, czy drogę bitą, czy jaki inny przedmiot. Ale całego ogrodu tak otaczać nie radziłabym ci, bo nie jest dość ochraniający i bezpieczny od złodzieja i szkody. Rów ten powinien być głęboki, we środku wymurowany, a na ziemi z niego wydobytej i ubitej mocno, sadzą się krzewy, kolce mające, a nie rosnące wysoko. Agrest i ciernie są najlepsze, przeplata się je gęsto morwami dzikiemi, jaśminem prostym, głogiem zajęczym, różą polną i t. p. —
Jeżeli masz rzekę, jezioro lub staw wielki w bliskości ogrodu, korzystaj z tego, bo nie może bydź piękniejszego odgraniczenia, jak podobną wodą. — Wtedy byś brzegi jej jak najstaranniej splantować i wydarniować kazała, aby spadzistość ostrą niebyła. Woda czysto utrzymaną i szlamowaną bydź winna. Drugą zaś stronę wody tej kazałabyś drzewami, ile można wielkiemi obsadzie, aby chłodu przyjemnego dodać, a kąpiących się, zasłonić także przed ciekawem okiem. —
Mówiąc o wodzie wspomnę razem o zbyt upowszechnionej manii, mienia u nas wody w ogrodach. — Nie możnaby tego nazwać manią, gdyby samo przyrodzenie dało ci sposobność mienia przynajmniej sadzawki lub strumyka u siebie, ale wbrew naturze chcieć koniecznie sprowadzać wodę, — bez źródła, bez spadku, w miejsca, gdzie się utrzymać nie może, gdzie tylko żaby przytułek wygodny
mieć będą, robić jamę wilgotną, niezdrowie i febry do twej siedziby sprowadzającą, jest niedorzecznością, jak to już i na innem miejscu mówiłam, tego, wierz mi, zaniechaj, bo i koszt próżny i czas stracony! W opisie sadzawki i stawu na ryby, znajdziesz szczegóły o nich. —
Jeżeliś ogród owocowy u siebie zastała, co się najczęściej u nas trafia, — nie każ od razu gubić i wykorzeniać drzew owocowych, w bliskości domu będących; ale już więcej w tem miejscu nie dosadzaj, tylko opodal, gdzie drzewa mając dla siebie więcej spokojności, więcej ci owocu wydadzą i mniej pokusy ludziom służącym przedstawią. W sadzie między drzewami nie należy nic sadzić, — Każesz tylko na wiosnę przekopać ziemię, jeżeli drzewa stare, możesz ją nawet zorać kazać i rajgrasem lub trawą jaką zasiać. Tych można nie kosić, tylko na nasienie zostawiać; będziesz miała i zasób na łąki i nawet na sprzedaż. Wiesz, jak nasiona rajgrasu i innych traw są drogie. W nowo zasadzonych sadach przyjmuj tylko najlepsze gatunki, — zachód jeden, a korzyść wcale różna. Na wiosnę pamiętaj kazać obrać gałęzie z gniazd liszkowych, są do tego małe widełki na dużym osadzone kiju, któremi prędko i dobrze się drzewa oczyszczają. Przykaż ogrodnikowi, aby mech obierał z kory starszych drzew i ziemię przekopywał w około nich. Jeżeli jest owocu dużo, uważaj, aby zbyt obciążone gałęzie podpierać, by się nie łamały. Miej najwięcej owoców trwałych, które ci pożytek sprawią, a mało letnich i prędko przemijających gatunków. Gruszki zimowe i letnie" jabłka, śliwki, węgierki i wiśnie, jako mniej delikatne radziłabym ci bardzo mieć ulicami, po drogach sadzone. Nie wspominając już o Niemieckich krajach, które podobnemi ulicami, często czterema rzędami sadzonemi, po drogach są przyozdobione,
przytoczę tu przykład dróg takowych w Wielkopolsce. W Kościańskim zdobią już pola, i w wielu miejscach o kilkaset talarów pomnażają dochód właścicieli. Najwięcej wisien małych, czarnych i kwaśnych tak sadzą. Najtrudniejszą jest rzeczą świeżo wysadzone drzewka utrzymać, aby więc zabezpieczyć te ulice od szkody, kilku obywateli postanowiło: zainteresować samych włościan do ich utrzymania, obiecując z trzech pierwszych lat, skoro rodzjć zaczną, dochód z owoców oddać gromadzie, aby tylko drzew pilnowała. Sposób się ten udał: ulice też, wielkie i nadzwyczajnie piękne po wielu polach i drogach w Kościańskiem krzyżują się, co dziwnie krajobraz zdobi i kieszeń jak mówiłam, zbogaca.
Na wsi wielką jest przyjemnością, mieć wszelkiego rodzaju owoce, dla tego daj też miejsce w swej zagrodzie i truskawkom i poziomkom miesięcznym, i agrestowi i czerwonym i białym malinom, i takimże pożyczkom. W śliczny sposób w Kościańskim także widziałam sadzone te ostatnie krzewy. Było to zrobione koło w ogrodzie, obsadzone girlandą kwiatów rocznych, którego promienie rzędy pożyczek, malin i agrestu, stanowiły. Te rzędy znów po obu stronach miały szlaki z kwiatów jednego gatunku, co razem kwitnąc sprawiało śliczny widok. Na końcu każdego promienia była akacya kolista (inermis) a między promieniami trawnik. Jeżeli mój opis dosyć zrozumiały, przyznasz, ie to coś nowego i bardzo pięknego bydź musiało. —
Jak to już, o czem innem mówiąc, radziłam ci, tak i o sadzie powtórzę: miej raczej mniej owoców, a do doskonałości doprowadzonych przez staranie, jak wielką ilość. Nie spuszczaj się na ogrodnika, ale codzień chodź, zaglądaj do każdego kąta. Pytaj o najdrobniejsze szczegóły,