Dwór wiejski. [T. 1] : dzieło poświęcone gospodyniom polskim, przydatne i osobom w miescie mieszkającym przerobione z fr. pani Aglae Adanson z wielu dodatkami i zupełnem zastósowaniem do naszych obyczajów i potrzeb - Nakwaska Karolina, str. 30

Sponsorzy:





niesienia. — Jeżeli masz przez miesiąc liczbę dostateczną jaj na młode, które mieć zechcesz, oddalić każesz kaczora, aby go kaczki nie słyszały, ani nie widziały, inaczej będzie im przeszkodą do siedzenia. — Każesz je żywić i poić w miejscu i zostawiać po parę jaj dla zachęty, wtedy korzystać trzeba z chwili ich jedzenia, aby powybierać stare jaja, nie burząc gniazda i zastąpić temi, które się odkładały po 8 lub 9 dla każdej; więcej się dobrze nie wylegnie. — Gdy kaczki są dobrem jadłem, jeżeli więc jaj zbędzie od 5 tych, które chowasz, każesz je podłożyć pod kokoszę, wraz z innemi. — Choć się wszystkie wylęgną, dwie kaczek razem wszystkie kaczęta wodzić potrafi. — Kacze jaja dni 30 potrzebują do wylęgnięcia się. — Abyś miała pociechę z twej gromady, musisz mieć na podwórku mały kanalik, w którymby kaczki pływać mogły. Jeżeli tego nie ma, trzeba zrobić kazać sadzaweczkę, wybierając ziemię koło studni, i wylepiając ją gliną dobrze ubitą, tak na dnie, jak na brzegach. — Brzegi tej sadzaweczki niech nie będą przykre, lecz owszem płaskie, aby przystępniejszą była woda, a kaczęta się nie topiły. — Wyłożenie kamieniem korzystnie glinę zastąpi, jeżeli masz go dosyć, a nie drogi. — Bardzo też ci tu użyteczną będzie studnia, tak dla napełnienia sadzawki, jak do pojenia zwierząt domowych.
Co do chowu kacząt: Jak się tylko wylęgną, otwiera się klapa odedrzwi, jeżeli pogoda służy i dozwala się matce wieść młode do wody, co zwykle natychmiast czyni; dodałam tak pogoda służy, bo deszczowa woda jest kaczętom tak przeciwną, że je przez miesiąc od wylęgnienia gubi, rzecz osobliwsza dla zwierząt, które pranie ciągle w wodzie żyją — ale tak prawdziwa, ze zaprzeczaniu nie podpada. Woda, w której się zanurzają, nie ma-
cza ich piórek, a deszcz przeciwnie na nich wysychać nie chce. Niech to mądrzy tłómaczą, co do nas, przestrzegajmy tylko, aby je przed słotą strzeżono, póki pięciu lub sześciu tygodni nie dożyją. —
Strawa, która im najlepiej w początkach służy, jest chleb w mleku rozmoczony. Trzeba go po kilka razy w dniu, po trochu dawać; również gotowane i rozcierane ziemniaki lub gotowaną jęczmienną kaszę. Drugiego miesiąca daje się im mleko zsiadłe, w które się sypią: otręby, owies, sól i sałata siekana. — Ta papka dziwnie im smakuje i tuczy widocznie; później: owies, tatarka, ziemniaki, gotowana kapusta słodka, owoce, sałata, dopaszają je doskonale; a mieszanina pokarmów nadaje mięsu niezwykłej jędrności. — Jedna autorka koniczynę zaleca jako dobrą strawę. —
Swojskie kaczki tylko od Sierpnia do Stycznia są dobre, odtąd poczynają tracić, dla chęci niesienia. — Przez te sześć miesięcy więc trzeba je paść. — Nie ma potrzeby zamykania kaczek; one i wolne będąc utuczą się należycie, byle dobrze były karmione. Gdy zbyt kosztowną byłoby rzeczą, całe stado tak żywić; każesz wybrać kilka do tuczenia; trzymając je osobno i karmiąc 3 razy na dzień w miejscu, ale czysto je utrzymywać należy i co dzień wymiatać kazać komorkę. — Gdy jednę lub dwie na kuchnią wezmą, niech tyleż chudszych dobiorą, aby zawsze równą mieć liczbę tłustych i dobrych na stół. — Każesz kaczki trzymać do siedzenia na jajach, ile tylko zdatnemi będą; a przy końcu Lutego jednego już tylko zachowasz kaczora, który pomiędzy najpiękniejszemi i największem! wybrany będzie. — Najpiękniejsze są te, które się najbardziej do dzikich zbliżają. -- Toż samo i kaczki do chowu. —
Między kaczkami domowemi są także dwa gatunki większy i mniejszy, ie pierwszy jest korzystniejszy, łatwo pojąć a zatem i przydatniejszy do chodowania. —


INDYKI.

Jeżeli 8 do 10 indyków przy domu chować zechcesz, trzeba je będzie w miejscu osobnem trzymać, inaczej podziobią i pozabijają młode kurczęta i kaczki, a nawet i stare kury.
Każesz w miejscu dla nich przeznaczonem postawić grubą kłodę albo deski, aby na nich siadać mogły, bo indyk na dworze spać musi, aby się miał dobrze i nabierał tuszy; jednak szopa otwarta jest im potrzebną dla schronienia przed deszczem. —
Dla indyczek na jajach siedzących trzeba mieć komórkę. — Indyczka niesie 18 do 20 jaj, czasem i więcej; te się wybierają w miarę, jak się lęgną. — Jak tylko nieść przestaje, szuka ona sposobności siedzenia na jajach urządza jej się wtedy w komórce wygodne, szerokie i głębokie gniazdo, w które się włoży 15 do 20 jaj; ale na tej liczbie zaledwie 10 do 12 indycząt do trzech miesięcy dojdzie. —
Indyczka wysiaduje 30 dni swe młode; jeżeli 31 się nie wylęgaią, trzeba nowe podkładać jaja, nie zdejmując indyczkę z gniazda i zaciemniając jej oczy, inaczejby siedzieć nie chciała. —
Ze wszystkich ptaków domowych indyk jest najsłabszy w młodość a najsilniejszy, gdy mu się już gardło zaczerwienieje, co we dwa miesiące następuje, do tejże pory chowają się indyczęta w zamknięciu, stawiając im grzędy w komorce. — Wpędza się je tam także, jak tylko deszcz zaczyna. — Zywność im podług wieku
dawać należy, inaczej stracićby je wszystkie można. — Od chwili wylęgnięcia aż do zaczerwienienia gardła, daje się im papka z ośrodka chleba, grysu; siekanej pietruszki, trochę osolona, dodając żółtek od jaj na twardo gotowanych, w proporcyi czterech na piętnaście sztuk. Można tez łupiny od jaj mięszać, dobrze je rozbiwszy; to do strawienia pomaga i wszystkiemu drobiu jest pożyteczne do roztworzenia papki trzeba brać siadłe mleko zamiast wody; tej papki daje się im dwa razy na dzień rano i wieczór, a w południe gotowanej kaszy jęczmiennej. — Dwa razy na dzień się je wypuszcza na trawę, w chwile, gdzie nie ma rosy i kiedy pogoda służy. —
Gdy młode czerwienieć się. poczynają, słabieją; trzeba im wtedy dawać chleba, winem pokropionego, — suchego jęczmienia na południe, a wieczór papkę, jak wyżej, dobrze osolona. — To osłabienie trwa przez tygodni dwa, po czem dozwala się indyczę tom spać na dworze i daje zwyczajną strawę z jęczmienia i gotowanych ziemniaków. Wygania się je na pole i zarosłe, gdzie się mianowicie żywią konikami polnemi, (świerszczami i tysiacznemi innemi owadami, na które są bardzo łakome. — Gdy się je tuczyć pragnie, daje się im podwojna porcya jedzenia, do którego mieszać trzeba: owies, pokrzywy siekane, ser biały i otręby; trzyma się je wtenczas w zamknięciu. Indyki bardzo lubią: dziki rumianek, koper, piołun i inne podobne zioła; ale te nadają ich mięsu goryczy; niemożna więc im pozwalać jedzenia onych; chyba, gdy są jeszcze na stół nie zdatne. —
Podług opisu tu podanego uznasz, że wielki jest zachód około młodych indycząt, i że prawie cały dzień wymagają koło siebie zajęcia. — Dla tego nie radzę ci trzymać ich więcej, jak dom twój potrzebuje. Sprzedaż