dają, nie doją ich nigdy trzy razy w dzień. Co dwanaście godzin miarkować należy udój. Jeżeli wymiona mają za małe można przez miesiąc krowy po ocieleniu udając. Wymie przed dojeniem trzeba wymywać wodą zimną w lecie letnią zaś w zimie. Przestrzegaj, aby do ostatniej kropli wydojono mleko, coraz ciągnąc cycki na przemian; zostawiając cokolwiek, sprawia się ubytek mleka.
Krowy karmić, każ przez cały rok w następujący sposób: w pięknej porze należy je wyganiać na paszę dwie godziny, po rannym udoju, dwie godziny przed wieczornym, dają dla każdej dwie wiązki świeżo koszonej trawy i liści z różnych jarzyn, buraków, marchwi, pasternaku, karczochów, szczawiu, cykoryi, rzepy, kapusty, młodej pokrzywy, liści odjętych od wina i mnóstwo innych roślin, które mamy po ogrodach, a które u nas marnują się najczęściej; są zaś bardzo lubione od krów i pomnażają ich mleko, koniczyna, ( lucerna ) w małych ilościach, bo jest bardzo rozpalająca ) i rajgras, są doskonale z prostą mieszane trawą; dając lucernę lub koniczynę, trzeba, aby je koszono, gdy rosa zejdzie, inaczejby krowom szkodziły. U nas najczęściej słychać skargi, że paszy mało, że nie ma co krowom dawać, a ogrody pełne bezużytecznie gnijących liści wszelkiego warzywa! Mając dziewkę kuchenną skrzętną i lubiącą pracę, nigdy twym krowom głód dokuczać nie powinien. Radabym cię tylko na chwilę przeprowadzić do Saxonii lub Szwajcaryi, abyś się przekonała, co może pracowitość i jak z każdej rzeczy korzystać umieją. Nie oszczędzaj więc żadnego starania, abyś twym krowom świeżej strawy przysporzyć mogła, nie przenoś wieprzy nad krów, jak to niektóre gospodynie czynią, Pierwsze zwierzę, co do użyteczności domowej jest krowa.
Abyś ubytku w mleku nie cierpiała, trzeba tak miar-
kować, i urządzić się, aby krowy nie razem, lecz o kilka miesięcy różnicy się cieliły. Jakkolwiek krowa dobra, trzeba ją odstawić na 6 tygodni przed ocieleniem, bez tego ciele bardzoby mizerne było, a dla kropli mleka wymuszonego nie warto męczyć biedne zwierzę. Skoro się tylko krowa ocieli i wyrzuci się jej miejsce, wydoić ją trzeba i dać 5 funtów owsa zmieszanego z otrębami, kwartę wina z dwoma kwartami wody i garścią soli. Zostawia jej się ciele, aż go dobrze obliże i aż ono czystą i świecącą sierść dostanie, potem da mu się naszyjniczek i uwiąże na sznurku w kącie stajni opodal od matki, podesławszy mu świeżej słomy,
Nie mówiąc tu jak o krowach, które ci są przy domu potrzebne, sądzę, iż albo je odmienisz, aż zdatnemi będą do doju, albo cielęcia chować nie będziesz, tylko je sprzedasz lub na stół użyjesz. Nie dozwolisz, aby ciele ssało, tylko mu dawać każesz połowę każdego udoju matki jeszcze ciepłego przez dni ośm, później i cały dostanie, dodając wody ciepłej, w której rozpuścić każesz i dobrze wymieszać, aby krupek nie było, garsć mąki pszennej.
Cielę się poi, wkładając mu palec w pysk. Są inne sposoby wyszukańsze chodowania cieląt, ale te są zbyt kosztowne, i nie opłacają się, chyba dla bydła bardzo pięknego chowu. Co do prostej rasy, ani grosz więcej za ciele nie weźmiesz, choćby za kilkanaście zlot. jaj zjadło.
Krowom można dawać nieco ziemniaków, ale w niewielkiej ilości, z dużego rodzaju, surowych i na kawałki pokrajanych; bo one, jeżeli pomnażają ilość mleka, to też pogorszają je i dają krowom rozwolnienie żołądka. Gotowane tuczą bydło, ale dla dojnych krów nic niewarte, bo przyniąją się do ubytku mleka. Buraki cukrowe są doskonałą paszą, pod wszelkiemi względami.
Czasem po ocieleniu dostają krowy zatkania mleka w wymionach na około cycków, trzeba je natenczas wymywać odwarem ślazowych liści mocno ugotowanym, letnim i nie przestawać doić pomimo znaków niecierpliwości, jakie krowa daje, ale ostróżnie i lekko, aby niecierpiała. Po kilku dniach ustąpi i to. Jeżeli cycki się padają, trzeba je dwa razy na dzień smarować po dojeniu świeżem masłem, albo tłustością, lecz gdy się codzień rano i wieczór wymiona wymywają, wodą, jakem to zalecała, przypadek ten się nie zdarza lub przynajmniej rzadko. Krowy szwajcarskie, które tak wielkie mają wymiona i cycki są zawsze przez mężczyzn dojone, ci smarują też cycki każdą razą masłem albo roztopionym tłuszczem, maczając w nim palec, a to, aby się lżej doiło.
Nie dodaję ci tu więcej szczegółów, doświadezenie nauczy cię i wskaże więcej, jak rady moje w tym względzie.
Teraz co do koni, nie jest to wprawdzie rzecz twoja pilnować stajni, ale nie źle będzie, abyś miała niektóre wyobrażenia co do ich utrzymania i starań potrzebnych. W niebytności męża zdarzyć ci się może konieczność dozorowania służących, lepiej więc bydź przygotowaną na różne trudności, jakie się przedstawiają, i nie okazywać niewiadomości, z której podwładni korzystają, a przynajmniej szydzą.
Niech woźnica konie od rana zgrzebłem chędoży, wymyje im nogi, szczotką wyczyści, grzywy i ogony poczesze. Gdy wrócą zgrzane do domu, każ je skrobać starym nożem wzdłuż sierści i otrzeć garścią słomy; jest to nader potrzebnem, aby im chorób rozlicznych oszczędzić, szczególniej kolek. Wszelkie narzędzia do ochędostwa potrzebne niech będą pod ręką, zgrzebła, grzebień, szczotka, gębka i nożyczki, wszystko ułożone w pudełku zawieszo-
nem u ściany. Szory niech będą smarowane tranem, tyle razy, ile się ich używać będzie i zawieszane na kołkach drewnianych wbitych w bale, które rozdzielają, konie. Tym nie zostawia się, jak krowom podściołka przez dzień cały, toby im nogi psuło; trzeba przeciwnie, aby jak najczyściej była pod niemi podłoga wymieciona za każda razą, co jeść dostają. Wieczorem zaś nie oszczędzaj im słomy na podściółkę.Średnia proporcya strawy, jaką dostaje koń, jest 25 funtów na dobę; dla roboczych koni czyli fornalskich, nie daje się gołego owsa, tylko 5 funtów po pracy. Nieodzowną jest rzeczą, aby tenże był przesiany przez przetak, który obok pudełka niech wisi.
Kartofle są dobre dla koni przy domowej pracy. Pasza koni powinna bydź na pół ze słomy na pół z dobrego siana. Na wiosnę dodać każesz trawy świeżo koszonej, w zimie trochę lucerny lub koniczyny, lecz nie wiele.
Trzeba mieć staranie, aby siano dobrze przetrząsane było, gdy go się koniom daje, aby z niego wyszły prochy od którychby zolzowaly. Jeżeli koń kaszli, trzeba mu dawać kazać 5 do 6 funtów marchwi krajanej w kawałki; kaszel ustanie, chybaby zupełnie była nosacizna, lecz i w takim razie środek ten, wstrzymuje postęp choroby.
Co do koni cugowych i wierzchowych, pięknych i drogich ( których ci też nie bardzo radzę trzymać, jeżeli majątek nie po temu, bo z nich się ma mały użytek ) tym zwykle dają od 3 do 4 garncy owsa na dobę. Nie źle do niego przymieszywać sieczkę. Godziny wydawania obroków powinny bydź i dla koni niezmiennie uregulowane także i napoju. W zimie dodawać każesz po garści otręb do wiadra wody, każesz też robić i białą wodę, o której w Tomie 3. Z resztą szczególnych trudno dawać pra-