żeli ci się to zbytkownem nie zdaje i materac, kołdrę ciepłą wełnianą w czworo złożoną i piernacik. Dla czego ludziom odmawiać niewinnej wygody? Człowiek dobrze wywczasowany, chyższy do pracy. Zdrowie idzie za ochędostwem, jeżeli w całem ubraniu ściśnięty, obuty, byle gdzie się porzuci, najczęściej pod piecem, nieochybnych chorób się nabawi. Ileż ludzi służących padło ofiarą swędu piecowego? Garną się oczywiście do ciepła dla braku porządnych, ciepłych łóżek. Jakże wymagać bowiem, aby służący, który zaledwie ma parę set złotych rocznej płacy, połowę tejże na porządną pościel obracał? Suknie a najpierw pańską liberyą niszczą, okrywając się niemi w pokojach, powietrze psują, panu na miękiej pościeli rozłożonemu złorzeczą, kiedy sami w zimnie brudni i opuszczeni zostają, przy sposobności rozwalają się po najpiękniejszych meblach, a tak czasem w godzinie służący więcej zrobi szkody tym sposobem, jak całe jego łóżkoby kosztowało!
Prawda, że u nas niejeden się na pismo moje rozśmieje! rzuci książkę, powie: a to baba, dziwaczka, każe naszym Marynom i Paraskom, Maćkom i Kubom na materacach sypiać! Śmiejcie się zdrowo, moi Państwo! Ale śmiejąc się, pamiętajcie na to, aby drudzy na was niepłakali! aby ludzie przez Opatrzność pieczy waszej powierzeni, za których Bogu odpowiedzieć kiedyś macie, z winy waszej szwanku na zdrowiu i siłach nie ponieśli. Zdrowie i siły są ich całem majątkiem, odbierając, niszcząc, niwecząc je, zaciągacie dług święty, który częstokroć samemi pieniędzmi zaspokoić nie zdołacie. Wierzcie mi, że ci sami służący, poniewierający się, jak zwierzęta w domach waszych po kątach, w drogach przy powozach, bardzo dobrze lubią i umieją sypiać wygodniej, gdy się za granicę dostaną, gdzie ich przecież jak bliźnich traktują,
a często obcy litują się nad nimi, wam złorzecząc, kiedy z razu te nieszczęsne istoty pojąć tego lepszego traktowania nie mogą!
Obok każdego łóżka niech stoi stoliczek nocny prosty, ale czysty ze sprzętami do mycia i potrzeby. To niech służący zawsze utrzymuje czysto, a nie wychodząc w nocy boso, czasem zapominając drzwi wchodowe zamykać, nie rozchoruje się, nie wpuści złodzieja. Niech w izdebce każdej będzie szafka na rzeczy i rama z kolkami do wieszania sukien, u nas potrzebny i mały piecyk. Niedaleko tych izdebek winny bydź osobne miejsca do czyszczenia sukien, bótów, trzewików, z stósownemi sprzętami: stołem dużym, stołkami prostemi, z schowaniem na czernidło, szczotkami, wieszadłem do trzepania sukien. Radzę Ci rzeczy sukienne codziennie trzepać kazać, raczej jak miotełkować. Miotełka i szczotka same nigdy tak kurzu nie wydobędą, który sukno najbardziej niszczy, jak trzepaczkę, rodzaj dyscipliny, to jest: na kiju rzemienie. Dając różne gościńce służącym, czy powracając z jakiej podróży, czy przy jakiem święcie, wybieraj rzeczy do użytku, np. zwierciadło z szufladką, grzebień, szczotkę do włosów, chustki do nosa osobliwie, nie wzdrygaż się natura, patrząc na niechlujny nałóg ucierania nosa palcami, u kucharza naprzykład, co za okropność! Dawaj każdemu służącemu dwa prześcieradła na miesiąc, poszewkę kolorową dwa razy w rok, ręcznik co tydzień, miskę z kubkiem do mycia. Radziłabym ci mieć bieliznę służących u siebie, odbierać brudną, białą wydając, inaczej gubić wiecznie będą. Prześcieradła raz dane pójdą pod spodnice, ręczniki popalą i pogubią. Nie sądź, aby to tak wielką było rzeczą. Panie możne i bogate niech robią, jak im majątek pozwala, ale średniego stanu gospodynie wiejskie, niech ra-
czej domowemi szczegółami się zajmują jak czytaniem niegodziwych książek, jak błahą a często bliźnim szkodzącą rozmową, a będzie czas na wszystko.
Miej w domu twym nietylko w obfitości, w użytku, ale i w zapasie, szczotki, szczoteczki, miotły, miotełki, scirki i t. p. na tem przy pomocy mydlą i wody, zależy przedewszystkiem czystość mieszkań, dobra usługa z małą ilością służących, a ile razy będzie brak, tyle razy się nieporządek wkradnie, a czasem dla złotówki oszczędzenia, stracisz dukata. Jak się to często u nas zdarza, ie służący się kłócą i biją o szczotkę jedynaczkę w pałacu, na kilkanaście pokoi, że szczotkami od sukien czyszczą bóty, a nawet firankami je obkurzają, wszakże w hotelach dla tego zwykłe krótsze dają firanki. Dostatek sprzętów odzwyczaji jedynie naszych służących, od tych tatarskich obyczaji, to jest, co na placu, to nieprzyjaciel, do czego są zmuszeni niejako, chcąc państwu dobrze usłużyć. A tak chcąc dobrze robić, znagleni złemi środkami do tego przychodzić, nabierają tych niegodziwych, wszystko niszczących nałogów.
KUCHNIA.
Kuchnia niech będzie obszerną, bo tam najwięcej się zbiera ludzi służących. Duży długi stół musi w niej stać do ich obiadu, gdyż sądzę, iż najprzyzwoitszą jest rzeczą, aby w kuchni jadali. Nie mając wybrydnych kamerdynerów i panien, tylko służących jednej klassy, unikniesz tej tyrańskiej p rzed p oko jo wej arystokracyi, która wszelki, zwykle u nas, łamie porządek. Oszczędzisz sobie tych wiecznych osobek, roznoszeń po pokojach, a przez to umkniesz smrodu, ogryzek, myszy, całego nierządu, który panuje tam, gdzie słudzy robią, co chcą. Izba
obok kuchni osobna jadalna, jeszcze będzie wygodniejszą, w większym dworze szczególniej. Niech dzwonek woła do stołu. Ty sama i wszyscy twoi domowi, szanujcie chwile posilenia się służących, dajcie im czas po temu, niech się zbiorą porządnie i zjedzą razem. W stole, o którym mówię, będzie szuflad tyle, ile osób masz mieć przy jedzeniu, kucharka niech siada na czele z większą szufladą z przegrodkami, bo w niej nietylko chleb osobno dawany każdemu, łyżka, nóż, i grabka, jak u innych, ale nóż i widelec do rozbierania, łyżka wazowa, solniczki i t. p. będą chowane. Każdy po obiedzie niech swoje sprzęty do jedzenia oczyszczone: sztuciec, serwetę, szklankę i chleb swój włoży na swe miejsce w szufladę, nie będzie straty czasu dla innych. Jużem raz wyrzekła, jeżeli chcesz być dobrze usłużoną, mnóż ułatwienie.
Od lat 20. przeszło dawne wielkie kuchnie polskie, zastąpiono powszechnie dla oszczędzenia drzewa u nas tak nazwanemi kuchniami (mniej właściwie) angielskiemi, to jest: gotując na blachach żelaznych, pod któremi zawsze dosyć wielki ogień się robi. Kuchnie te i nie oszczędzają tak wiele drzewa, i okazały się nader niewygodnemi. Wydają one gorąco wielkie, dla gotujących nieznośne i niezdrowe, rozgrzewają w lecie prawie cały dom, jeżeli są w jego środku lub w suterenach umieszczone, a przez to do domu tego zciągają muchy; nadewszystko zaś są przyczyną owych smrodów, które i wypędzają kuchnie z mieszkalnych państwa domów, i officyny zapachami przykremi napełniają przez rozlewanie czy przypadkiem, czy przez niedbalstwo, czy z umysłu, tłustości na blachę. W miejscu tychże radzę mieć w kuchni ognisko i kuchenkę tej samej wielkości, jak owe angielskie, ale nie z blachą i do drzewa, lecz z kilku kratkami w dziurach i do węgli.